Zaznacz stronę

Dla niektórych postanowienia noworoczne to strata czasu, inni natomiast podchodzą do tego bardzo poważnie i każdego roku skrupulatnie przygotowują swoją listę.

Jak jest z Wami? Do której grupy się zaliczacie? Macie już swoje postanowienia, czy może jesteście przeciwnikami wszelkich list?

Ja za każdym razem robię podsumowanie mijającego roku i planuję kolejny. Myślę, że warto na chwilę się zatrzymać i poświęcić czas na zastanowienie się jakie mieliśmy trudności, co nam wyszło, co możemy ulepszyć, o czym marzymy,  tak aby nadać kierunek  kolejnym działaniom, aby nasze życie stało się łatwiejsze i nabrało większej wartości.

Moje Postanowienia

Moje postanowienia to raczej lista rzeczy do wykonania i rozpisane plany do poszczególnych jej punktów. Z takim przygotowaniem znacznie łatwiej realizuję swoje zamierzenia. Moim głównym celem tegorocznym jest rozwój bloga oraz kanałów social media, tak abym mogła przekazać Wam możliwie jak największą ilość przydatnych informacji. Zależy mi na tym, abyście czuli się w Holandii pewniej, bezpieczniej i bardziej „u siebie”. Choć przyznam, że „bardziej u siebie”  jest najtrudniejsze w realizacji, bo wymaga trochę zaangażowania i wysiłku.

Dużą barierą do pokonania może być brak znajomości kultury oraz zwyczajów holenderskich. Największy jednak problem stanowi brak komunikacji – nieznajomość języka holenderskiego. Często z tego powodu czujemy się wyobcowani i zamykamy się w sobie, a co za tym idzie blokujemy nasze awanse, podwyżki i możliwości lepszej pracy.

Dlaczego by tego nie zmienić? Rozpoczynający się nowy rok to dobra okazja aby zrobić coś dla siebie, ułatwić sobie codzienne funkcjonowanie, stworzyć możliwość rozwoju, nabyć nowe umiejętności. Nauka języka to podstawa aby swoje życie uczynić łatwiejszym, mieszkając w obcym kraju.

Większość osób decydujących się na emigrację, bez względu na jej powód (edukacja, praca, miłość) czuje się wyobcowana w nowym kraju. „Tubylcy” patrzą nieprzychylnym okiem na „obcych”, również tego doświadczyłam.

Sytuacja zaczyna się jednak zmieniać, kiedy zaczynamy mówić tym samym językiem. Lepsza komunikacja wiąże się ze zdobywaniem nowych – lepszych stanowisk pracy, zrozumieniem holenderskiej korespondencji – której otrzymujemy krocie, nagle ludzie nabierają do nas zaufania – nawiązują się przyjaźnie. Kto z nas nie chce takiego scenariusza dla siebie, przecież wszyscy dążymy do tego aby polepszać swój byt.

Ja, tak jak zapewne wielu z Was, lubię ułatwienia. Po przyjeździe do Holandii moim priorytetem była nauka języka. Plan był prosty:

  • wybieram szkołę,
  • uczę się języka,
  • buduję lepsze życie.

Plany, a rzeczytwistość

Rzeczywistość jednak zweryfikowała moje zamiary. Okazało się, że niestety nie wszystkie szkoły kładą nacisk na naukę, co wydawało mi się oczywiste.

1. W pierwszej kolejności skorzystałam z polskiej szkoły, pozwolicie że nie będę podawać nazwy. Z pełnym zapałem i przygotowaniem (książka, zeszyt + długopis ), głodna wiedzy, ruszyłam na pierwsze zajęcia. Byłam przekonana, że przyspieszony trzymiesięczny kurs, przyniesie ogromne rezultaty, jak głosiła zachęcająca reklama. Możecie sobie wyobrazić jakie było moje rozczarowanie, kiedy okazało się, że „nauczycielka” bardziej jest przejęta swoim wyglądem i ilością wątpliwych komplementów, niż przekazywaniem cennej wiedzy. Niestety wyniesione umiejętności językowe z polskiej szkoły były znikome.

2. Następne podejście, pełne przygotowanie, ruszam na kolejny kurs, tym razem z gminy (gemeente). Klasa wielonarodowościowa, mieszanka wybuchowa, każdy z innego kraju – co mnie bardzo ucieszyło. Przy takim rozwiązaniu, użycie języka polskiego nie jest możliwe, więc pozostaje jedynie szkolenie umiejętności w holenderskim. Moja radość jednak szybko minęła, kiedy okazało się, że za każdym razem kiedy do grupy dołącza nowy uczestnik, zaczynamy od początku – nazwy owoców, warzyw, powitania oraz zwroty grzecznościowe.

3. Nie należę do osób, które się szybko poddają więc niezrażona wcześniejszymi niepowodzeniami, postanowiłam szukać dalej, aż znajdę szkołę spełniająca moje oczekiwania.. W końcu moje poszukiwania zakończyły się sukcesem. Przeszukując Internet, znalazłam szkołę https://www.dutchindordrecht.nl/ , którą prowadzi dyplomowana nauczycielka holenderskiego Tanja van Joolingen. Z pewną dozą ostrożności ruszyłam na pierwsze spotkanie. Po kilku minutach wiedziałam, że jestem w dobrym miejscu. Tanja oczarowała mnie swoją osobą i zaangażowaniem. Nie zastanawiając się długo, zapisałam się do szkoły i to była jedna z moich lepszych decyzji. Szybko okazało się, że jednak można uczyć języka w ciekawy sposób, skupiając się na wspólnie wyznaczonych priorytetach. Ja osobiście wybrałam format „jeden na jeden”, czyli lekcje indywidualne.

Na podstawie wcześniejszych doświadczeń wiedziałam, że zajęcia w grupach nie są najlepszym rozwiązaniem w moim przypadku. Indywidualny tok nauczania sprawdził się natomiast doskonale. Tempo przerabiania materiału zostało dopasowane do moich możliwości, a godziny zajęć (2x w tygodniu) dostosowane do mojej pracy. Holenderski, który wydawał mi się umiejętnością cholernie trudną do opanowania (każdy, kto miał styczność z językiem, zrozumie użycie tego zwrotu), okazał się całkiem przystępny. Nie ukrywam, że cierpliwość i zaangażowanie jakie wykazywała Tanja odegrały tu kluczową rolę 😉 Nie często spotyka się taką nauczycielkę z powołania, która bardzo szybko zaraża swoim entuzjazmem i zapałem, przeprowadza lekcje w bardzo ciekawy a czasem wręcz zaskakujący sposób. Nie ma miejsca na nudę. Nawet po dniu pełnym pracy, maszerowałam na zajęcia z ogromną przyjemnością. Z każda kolejną godziną czerpałam większą satysfakcję ze zdobywanej wiedzy. Wraz z rosnącą umiejętnością porozumiewania się w języku holenderskim poczucie wyobcowania malało. Tanja zadbała również o to aby zaznajomić mnie z holenderską kulturą i tradycjami, za co jestem jej ogromnie wdzięczna. Nie sposób wynieść takiej wiedzy z polskich – przyspieszonych kursów.

https://www.dutchindordrecht.nl

Jeśli mieszkacie w Dordrecht bądź okolicach, gorąco Wam polecam szkołę Dutch in Dordrecht, gdzie zajęcia prowadzone są w różnych formach i łatwo wybrać coś odpowiedniego dla siebie.

LEKCJE INDYWIDUALNE

Tok nauczania, który sprawdził się w moim przypadku, podczas którego zajęcia prowadzone są jeden na jeden bądź dwa jeden (można uczęszczać parami). Cała uwaga skupiona jest na uczniu, co znacznie skraca czas przyswajania wiedzy. Zajęcia dostosowane są do Waszych osobistych celów.

LEKCJE W GRUPACH

Zajęcia prowadzone są w niewielkich grupach, dobranych w zależności od obecnego poziomu umiejętności, dzięki czemu każdy czynnie uczestniczy w lekcjach. Umiejętności rozumienia, mówienia i pisania doskonalone są za pomocą aktualnych materiałów dydaktycznych, aktywnych metod pracy i wielu rozmów. Dodatkową zaletą jest możliwość poznania wielu ciekawych ludzi z taką samą chęcią do nauki 🙂

KONWERSACJE

Powszechnie wiadomo, że najprostszą formą nauki języka, jest jego praktykowanie. Niektórzy z Was nie mają codziennego kontaktu z językiem niderlandzkim, inni chcą się nauczyć mówić płynniej. Klasy konwersacji są zatem dobrą okazją do ćwiczenia umiejętności mówienia i słuchania w nieformalnej i swobodnej atmosferze.

Podsumowanie

Mam nadzieję, że kogoś z Was przekonałam do nauki 🙂 Moim marzeniem jest, abyśmy wszyscy czuli się swobodnie w Holandii i porozumiewali się płynnie w języku niderlandzkim, bez wstydu, kompleksów i niepewności ( czy aby na pewno dobrze to powiedziałem? czy dobrze zrozumiałam?).

Życzę Wam uzyskania certyfikatu NT2, którego ja jestem szczęśliwą posiadaczką. Aby rok 2019 upłynął Wam na doskonaleniu umiejętności i realizacji swoich marzeń i celów.

Aneta (Twoja osobista księgowa)

P.S. Zapraszam do odwiedzin strony Dutch In Dordrecht

https://www.dutchindordrecht.nl/